Czy społeczna odpowiedzialność organizacji ma sens?

Problematyka społecznej odpowiedzialności zagościła w świadomości ludzi polskiego biznesu około 15 lat temu. Dzisiaj z perspektywy już historycznej można powiedzieć, że CSR w wydaniu polskim przypomina układankę, którą ktoś kiedyś wysypał na stół i nie miał cierpliwości, żeby skończyć ją układać.

Ciągle pojawiają się nieścisłości definicyjne a Ci, którzy wdrażają społeczną odpowiedzialność nie zawsze wiedzą, czy aby na pewno o to chodzi. Są też tacy, dla których CSR to żaden temat biznesowy lub wymysł specjalistów od PR i marketingu. W tak trudnym i złożonym otoczeniu firmom, które naprawdę chcą zrobić coś dobrego nie jest łatwo.

Stąd tak duża grupa organizacji, dla której społeczna odpowiedzialność nie dodaje wartości do prowadzonej działalności i w związku z tym ze spokojem odkładają ją na półkę idei pięknych ale bezużytecznych. Tymczasem właściwie zinterpretowana i wykorzystana na potrzeby firmy (nie otoczenia!) daje oprócz satysfakcji z dobrze wykorzystanych środków również konkretne korzyści.

Kiedy zatem CSR nie ma sensu?
Społeczna odpowiedzialność to kamień u nogi. Dotyczy to przedsiębiorstw, które nadal nie przerobiły lekcji pt. „Czy CSR to PR czy jednak nie?!” Na poziomie operacyjnym sprowadza się to do doklejania działań z worka społecznie odpowiedzialnych bez wcześniejszego planu, priorytetów i celu. Nie ma mowy o osobnym dziale czy pracowniku, który wytłumaczy wszystkie zawiłości koncepcji i zespoli ją z zastanymi warunkami i możliwościami organizacji. Kulą u nogi są również przypadkowe akcje charytatywne czy edukacyjne oderwane od profilu biznesowego robione tylko po to, żeby czymś wypełnić zakładkę na stronie.

W biznesie nie ma sentymentów to twarde podejście, w którym nie ma miejsca na relacje wykraczające poza zawieranie umów i przepływy finansowe. Jeśli działalność obraca się wokół tego ile zarobić bez refleksji na temat tego, w jaki sposób to CSR nie jest dla Państwa. Projektując (przeprojektowując) organizację na bardziej odpowiedzialną fundamentalnym pozostaje pytanie o to dlaczego robię ten biznes i jaką wartość ma on dla mnie i mojego otoczenia. Społeczna odpowiedzialność to umiejętność tworzenia wielu wartości, nie tylko ekonomicznej. Wartości dla różnych uczestników rynku a tej nie da się posiadać bez empatii, zrozumienia i otwartości.

Bańka mydlana czyli ograniczanie odpowiedzialności do jednej organizacji.
Przedsiębiorstwa nadal zapominają, że do osiągnięcia sukcesu nie wystarczy dobra technologia, lojalni pracowniczy czy wysoki standard obsługi klienta. Historie ich produktów i usług zaczynają się u dostawców i są sumą różnych procesów biznesowych. Ignorowanie dostawców i brak wiedzy o tym co dzieje się w łańcuchu dostaw to najlepsza droga do wizerunkowej katastrofy. Nie da się być odpowiedzialnym we fragmencie produktu, na życzenie ważnego klienta czy tam, gdzie akurat wypada.

CSR to w końcu nie czarodziejska różdżka, za dotknięciem której znikają nasze problemy.

Na szczęście nawet w tych przedsiębiorstwach, które pasują do wcześniejszych opisów możliwa jest zmiana wystarczy dobra mapa i narzędzia, ale o tym w kolejnych odsłonach.

dr Agata Rudnicka

ekspertka ds. społecznej odpowiedzialności i zrównoważonego rozwoju

Od 11 lat czynnie zaangażowana w upowszechnianie idei społecznej odpowiedzialności w Polsce. Wykładowca na Wydziale Zarządzania UŁ. Autorka wielu publikacji naukowych i eksperckich poświęconych problematyce społecznej odpowiedzialności. Współautorka jednych z pierwszych w Polsce badań poświęconych współpracy organizacji pozarządowych z biznesem. Współrealizatorka pierwszego w Polsce portalu o modzie odpowiedzialnej i alternatywnej (altmoda.pl). Ekspertka zewnętrzna Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Od 2010 kieruje fundacją CSR Impact. Jedna z 50 kobiet polskiego CSRu na liście FOB. Członkini zespołów realizujących międzynarodowe projekty edukacyjne i badawcze jak np. nagrodzonego w konkursie Eduinspiracje w 2016 roku projektu Homoresponsabilis in the Globalized World.