Ekonomia binarna jako antidotum na nierówności?

Wicepremier Mateusz Morawiecki zaproponował w swoim planie gospodarczym dla Polski wsparcie akcjonariatu pracowniczego. To bynajmniej nie nowa idea, ale – choć pełna zalet – rzadko wdrażana. Dlaczego?

O akcjonariacie pracowniczym jako remedium na nierówności społeczne i słabnący rynek kapitałowy pisał już ponad 60 lat temu ekonomista Louis Kelso, twórca tzw. ekonomii binarnej. Jego zasadniczy postulat opiera się na tym, by ludzie nie mający majątku na zabezpieczenie i żyjący jedynie z pracy, mogli konkurować na rynku kapitałowym na równi z tymi, którzy go mają i od dawna pomnażają. Rzecz bowiem w tym, że życie jedynie z pracy rzadko pozwala zgromadzić kapitał, który byłby w stanie wzmocnić dochód i stopniowo akumulować bogactwo.

Panaceum wymyślonym przez Kelso miał być mechanizm ESOP (Employment Stock Ownership Plan). Chodzi o rodzaj akcjonariatu pracowniczego, polegający na tym, że pracownicy lokują środki przysługujące im z tytułu udziału w zysku w akcjach firmy, w której pracują. Albo dostają je zamiast części wynagrodzenia.


Wprawdzie wymyślony przez Kelso model dotyczył głównie zapewnienia pracownikom lepszej emerytury, ale wprowadzone w latach 70. rozwiązania podatkowe zachęciły do masowego stosowania ESOP. Aktualnie w USA jest ok 10 tys. firm stosujących to rozwiązanie, zatrudniających 15 mln ludzi. Jak wskazują badania Stevena Freemana, pracownicy, którzy mają udział we własności i zarządzaniu, są bardziej produktywni, lojalni, mają większą motywację. Dywidenda powiększa ich dochody do dyspozycji. Z punktu widzenia całej gospodarki rośnie siła nabywcza, a maleje nacisk na redystrybucję dochodów, czyli wyższe podatki. Akcjonariat pracowniczy to również dobry model wykupu firmy od właściciela, który chce odejść na emeryturę, a nie ma komu jej przekazać.


Są i wady. Z punktu widzenia firmy rozwadnia się struktura właścicielska. Do takich rozwiązań nie garną się więc młode firmy. Ryzykuje też załoga, bo gdy firma upadnie, oszczędności trzymane w formie akcji przepadają. Dlatego model ESOP sprawdza się najlepiej w małych i średnich, zwłaszcza rodzinnych firmach, gdzie jest płaska struktura i duże zaufanie między założycielami a pracownikami.


W dużych korporacjach, również poza USA, namiastką tego modelu są programy opcji pracowniczych na akcje. Tyle, że ich głównymi adresatami są zarządy i najwyżsi menedżerowie, którzy akurat nie łapią się do grupy dotkniętej wzrostem nierówności społecznych. Wręcz przeciwnie, zarobki 1 proc. najwięcej zarabiających pracowników wzrosły globalnie w latach 1988 a 2008 r. aż o 60 procent.


W Polsce, gdzie grozi nam pułapka średniego dochodu, nie mówiąc o niepewnych emeryturach, aż prosi się o „dokapitalizowanie” pracowników. W Instytucie Allerhanda powstała dwa lata temu propozycja, jak można je realizować za pomocą istniejących w Polsce rozwiązań prawnych. Można wykorzystać do tego m.in. połączenie spółki celowej, fundacji i podatkowej grupy kapitałowej, by transakcja wszystkim się opłacała. Rzecz w tym, że aby model pracowniczy sprawnie funkcjonował, potrzebne jest przede wszystkim zaufanie i długoterminowe myślenie – o pracodawcy o pracowniku i na odwrót. A tego w Polsce brakuje najbardziej.


Pełna wersja tekstu znajduje się pod adresem: http://magdalenakrukowska.pl/pracownicy-kontra-kapitalisci/ 

dr Magdalena Krukowska

dr Magdalena Krukowska jest etykiem biznesu, autorką bloga - "Biznes (nie)etyczny"

Wykładowca akademicki, autorka książek naukowych. Zajmuje się odpowiedzialnością społeczną przedsiębiorstw, etyką i zrównoważonym rozwojem. Brała udział w tworzeniu indeksu spółek odpowiedzialnych społecznie RESPECT Index na GPW, autorka projektu „Liderzy Zrównoważonego Rozwoju\".