Made by family

Polskie firmy w większości nie mają długiej historii. Lub takiej, która sięga pokoleń. A przecież rodzinność to także strategiczny model gospodarczy, realizowany od dziesiątek lat niedaleko od nas.

W Niemczech rodzina znaczy również – wspólnota ekonomiczna o globalnym zasięgu i ma to przełożenie na odpowiedzialność za biznesowe otoczenie. Rodzinność jako model gospodarczy realizują Niemcy równolegle do wielkiego, korporacyjnego biznesu. Co nie oznacza, że to, co podpisane tylko nazwiskiem przegrywa porównanie z giełdowo – bankowym kapitalizmem. Volkswagen, Aldi, Ecco, Lidl, Bionorica – oto niemieckie firmy rodzinne. A 6 generacja właścicieli firmy Henkel także pozwala włączyć tę markę do wielkich, nadających ton nie tylko niemieckiej, ale i światowej gospodarce firm rodzinnych.
 
W Dusseldorfie – siedzibie firmy Henkel na jednym z budynków w centrum od razu rzuca się w oczy reklama sztandarowego proszku tej firmy; neon jest pierwszą reklamą w mieście i pochodzi z lat 20-tych. Nie tylko na obszarze komercyjnym Henkel może pochwalić się swą pionierską rolą. W 1992 roku firma wydała swój pierwszy environmental report, (nadzorowany przez rodzinę właścicieli), co było wydarzeniem na skalę globalną. I pokazywało immanentne pro-środowiskowe nastawienie w biznesie.
 
Dekady zielonego biznesu
Szczególnie, że korzystanie z produktów Henkla wymaga użycia zasobów natury (bezpośrednio i pośrednio): wody i energii. Do tego jeszcze dochodzą surowce potrzebne do produkcji. Pole oddziaływania firmy na otoczenie jest więc wielkie. I tu droga jaką podąża Henkel wskazuje na połączenie innowacyjności z troską o środowisko naturalne. To też mariaż strategicznego myślenia w gronie rodziny z globalnym zasięgiem niemieckiej spółki. (Przedstawicielka jej 5-tego pokolenia Simone Bagel-Trah jako przewodnicząca Rady Nadzorczej i Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy jest swoistym emisariuszem rodziny we władzach spółki, oddanej w ręce profesjonalnych menadżerów).
 
Wszystko to wskazuje na ewentualność o jakiej wielki kapitalizm zapomniał – jego „ludzka twarz” bowiem ginie w presji na wyniki finansowe, co przekłada się na intensywną eksploatację wszystkiego (nie tylko zasobów natury, ale też HR, dostawców, etc), celem powiększania zysków. I wielką stratą byłoby rzeczywiście, gdyby ta twarz została tylko wspomnieniem –  zakusy rynku kapitałowego na "rodzinny kapitalizm" są olbrzymie. Nawet wspomniany wcześniej (rodzinny) Volkswagen oszukiwał – owszem. Ale został pozwany przez akcjonariuszy nie o to, że fałszował wyniki analiz spalin w silnikach diesla, tylko o to, że zatrzymał tę informację zbyt długo u siebie, co nie pozwoliło akcjonariuszom na wcześniejsze pozbycie się taniejących akcji.
 
Sustaining+disruptive=innovations
Unowocześnianie produktów i wprowadzanie na półki nowych – to dziś konieczność dla wszystkich firm, nawet tych o ustalonej pozycji rynkowej. W potrzebie prezentowania nowości konsumentom Henkel nie pozostaje tylko naśladowcą siebie samego – chociażby, gdy prezentował pierwszy na świecie reklamowy spot TV – firma ta jako pierwsza pokazała się z reklamami telewizyjnymi w USA i w Niemczech, na przełomie lat 50. i 60. XX w. Tzn., potrzeba nowości nie przesłania innych aspektów produktu, który oprócz właściwości użytkowych, designu, wnosi inne wartości na rynek – chodzi o oszczędność środowiska. W strategii Zrównoważanego Rozwoju do 2030 wg zasady "więcej za mniej" realizowanej przez Henkel, na drodze eko-efektywności firma zamierza potroić efektywność, mierzoną stosunkiem wartości wytwarzanej do ilości wykorzystywanych zasobów. Ten numeryczny cel - Faktor 3 - zakłada potrojenie wartości produkcji bez zwiększania zużycia zasobów, lub – trzykrotnie ograniczenie zużycie zasobów, utrzymując produkcję na niezmiennym poziomie.
 
Więcej za mniej...
nie jest tylko zaklęciem korporacyjnej poprawności. Zdrowy rozsądek, który jest także elementem rodzinnego życia podpowiada przecież, że to, co nie musi zostać zużyte, czyli – ograniczenie straty jest i moralnie i ekonomicznie uzasadnione. Tą zasadą kierują się ludzie w każdej, zdrowej rodzinie. Dlatego więc firma, która wprowadza na rynek w 2/3 swego portfolio produkty dla domu, (pozostałe to B2B), tak umiejętnie radzi sobie na globalnym, wymagającym rynku. Np. dla konsumentów z gatunku „value seekers” – poszukujących wartości dodanej w produktach, to niezwykle ważny aspekt produkcji.
 
I na koniec jeszcze o tym, że ducha rodzinności, tzn. umowy dotyczącej wzajemnego szacunku, odpowiedzialności, życzliwości, uśmiechu, ale i powściągliwości w konsumpcji widać także na terenie samych zakładów firmy w Dusseldorfie, chociażby na terenie… stołówki. Być może tam właśnie, gdzie kultura organizacji objawia się w sposób bezpośredni, bez sztafażu narzuconej komunikacji, można zrozumieć ekonomiczną i kulturotwórczą potęgę modelu rodzinnego kapitalizmu. Jego imponujące dokonania pozwalają wciąż mieć nadzieję na to, że walka o „ludzką twarz” kapitalizmu wciąż nie jest rozstrzygnięta. 

Paweł Oksanowicz

dziennikarz MUZO.FM, gdzie prowadzi program BIZON, o zrównoważonym rozwoju, autor książek o tematyce społeczno-biznesowej, oraz powieści.