Nigdy więcej sceptycyzmu!

Przekonując do marketingu wartości, do prowadzenia etycznego biznesu, do tego, że partycypacja, podmiotowość człowieka i odpowiedzialność społeczna przedsiębiorstw jest możliwa wciąż spotykam się z opiniami, które jednogłośnie twierdzą: to niemożliwe. Czy rzeczywiście?

To tylko mydlenie oczu
 To chyba najczęstszy głos, który pojawia się w dyskusji. Tak trudno uwierzyć, że biznes może nie być oparty na chciwości, wykorzystywaniu i obłudzie? Konsumenci przez dziesięciolecia przyzwyczajeni do tego, że marki zawsze mają coś do ukrycia dziś nie potrafią uwierzyć w ich dobre intencje. Motywacji i powodów dla jakich przedsiębiorcy podejmują etyczne czy ekologiczne działania nigdy nie można dowieść, nie oznacza to jednak, że proponowane przez nich projekty nie są rzeczywiste. Wszelkie efekty, nawet te podejmowane ze względu na poprawę wizerunku danej firmy, przynoszą realne korzyści dla ludzi i planety. Dodatkowo w dzisiejszych czasach każdy  konsument ma możliwość oddziaływania na marki. Dzięki mediom społecznościowym, dzięki możliwości tworzenia opinii, łatwego dostępu do informacji nie tak trudno sprawdzić czy deklaracje firmy mają pokrycie w rzeczywistości. Jeśli konsumenci będą wymagać, jeśli będą aktywnymi członkami rynkowej społeczności, jeśli będą buntować się przeciw niesprawiedliwemu biznesowi, żaden przedsiębiorca nie odważy się mydlić nam oczu.
 
To niemożliwe do realizacji w Polsce
Etyczny biznes na zachodzie może i działa, ale w Polsce ludzie są nieufni, nie potrafią współpracować, ani komunikować się więc u nas to niemożliwe – to kolejny argument wytaczany przez sceptyków. I choć jest on poparty konkretnymi wynikami badań i faktycznym stanem rzeczywistości, to gdyby tak myśleli nasi przodkowie nigdy nie wyszlibyśmy z jaskini. Bierność, złe nastawienie, brak chęci – to są elementy, które mogą uniemożliwić zmianę. Przedsiębiorcy muszą przestać się bać i postawić pierwszy krok do zmiany, przede wszystkim do zmiany mentalnej. Wiele funkcjonujących na rynku firm udowadnia, że wprowadzenie wartości do firmy, partycypacji czy nawet samozarządzania jest możliwe i skuteczne. Oczywiście nie oznacza to, że jest to proces łatwy i szybki. Potrzeba dużo pracy i cierpliwości. Potrzeba często wielu szkoleń, pomocy trenerów czy psychologów biznesu, ale przede wszystkim potrzeba zaangażowania liderów, którzy dostrzegą potrzebę zmiany i dadzą czas swoim pracownikom. Efekty takiego nastawienia przyniosą realne korzyści, sprawią że firma będzie bardziej stabilna, zjednoczona, a pracownicy zmotywowani do działania. Oczywiście zmiana rynku nie jest możliwa z dnia na dzień, ale jeśli dziś nie podejmiemy odpowiednich do tego kroków ta zmiana nie będzie możliwa nigdy.
 
Biznes ma przede wszystkim zarabiać pieniądze
To chyba najgorszy z możliwych argumentów. Po pierwsze nikt, nigdy nie wyklucza zysków gdy mowa o wartościach. Biznes etyczny generuje zysk, biznes etyczny rozwija się, biznes etyczny zapewnia miejsca pracy, godziwe pensje i satysfakcję materialną dla inwestorów. Walka o lepszy świat w biznesowych realiach nie polega na żebraniu czy biedowaniu. Biznes musi zarabiać pieniądze, aby przetrwać, jednak drogi do zdobycia tych pieniędzy mogą być różne. Można szybko i po trupach osiągać cele i zysk, a można budować go myśląc przede wszystkim o podmiotowości ludzi, którzy ten biznes rozwijają. Ta druga droga nie tylko pozwala na generowanie zysków dziś, ale również w przyszłości. Bo pracownicy i klienci, którzy są doceniani, o których firma dba, którzy z satysfakcją przychodzą do pracy, którzy wiedzą, jakie wartości stoją za produktem który tworzą bądź kupują są znacznie bardziej lojalni. Potrafią się zjednoczyć wokół marki. I taka marka gdy pojawi się poważny kryzys, także finansowy, ma znacznie większe szanse na przetrwanie. Pieniądze, stanowisko i prestiż można znaleźć w wielu innych firmach, czym więc zatrzymasz swoich pracowników? Produktów na półkach również w dzisiejszych czasach nie brakuje, czym więc przekonasz konsumentów do tego, że warto sięgnąć po Twój? Realne wprowadzenie wartości w firmie to wybranie drogi przyszłości, w której pojawi się zarówno zysk, jak i satysfakcja. Jeden z rozmówców w mojej książce powiedział: „zysk jest niezbędny firmie tak jak powietrze, ale nikt przecież nie mówi, że żyjemy po to aby oddychać.” Prawda?
 
Zamiast wymyślać wciąż nowe argumenty „przeciw”, zacznijmy szukać tych „za”, bo zmiana nastawienia to pierwszy krok do zmiany biznesu na lepsze. 

Justyna Bakalarska

Dziennikarz, trener, specjalista ds. komunikacji, marketingu i nowych mediów. Autorka książki „Marketing wartości”. Od kilku lat związana z uczelnią Collegium Civitas, gdzie prowadzi wykłady z zakresu marketingu i nowych mediów. Obecnie pełni funkcję redaktora w magazynie Marketer+ oraz prowadzi własną firmę specjalizującą się w szkoleniach i komunikacji marketingowej.