W poszukiwaniu kapitalizmu społecznego

Kapitalizm społeczny to od kilku lat święty Graal wszystkich, którzy wierzą, że da się łączyć proces dalszego bogacenia się bogatych ze sprawiedliwością i solidarnością społeczną. Bogacenie się rozumiemy tutaj jako obrastanie w zasoby, narzędzia i dobra materialne, a bynajmniej nie „ubogacenie” w wymiarze duchowym.

W obliczu nawracających kryzysów ekonomicznych i globalnej zapaści demokracji trwają poszukiwania nowych modeli gospodarczych i politycznych, opartych na zasadzie sprawiedliwości społecznej i uwzględniających realne potrzeby zmarginalizowanych czy poszkodowanych grup społecznych. Tu nieśmiały głos wspólnotowego sumienia podpowiada współczesny kompromis w postaci kapitalizmu społecznego.

Z ziemi niemieckiej do Polski
Europejska wersja kapitalizmu z ludzką twarzą miała już kilka powojennych wcieleń. 
W 1942 roku w Wielkiej Brytanii przyjęto plan Beckeridge’a, który stworzył podstawy przyszłego „państwa opiekuńczego”, rozpinającego nad obywatelami parasol ochrony socjalnej. Na jego podstawie konserwatywny rząd Churchilla wprowadziłsystem powszechnych, zdemokratyzowanych  świadczeń, których nie powstydziłby się sam Fidel Castro.

Ordoliberalny model niemiecki, wprowadzany przez powojennego ministra gospodarki i późniejszego kanclerza Niemiec, Ludwiga Erharda, był próbą dokonania trwałej syntezy wolności gospodarczej z odpowiedzialnością społeczną i de facto tworzył podwaliny społecznej gospodarki rynkowej. Kształtowanie ładu gospodarczego miało być zgodne z określonym kanonem wartości, ajakość relacji między podmiotami gospodarczymi stawała się równie ważnaco twarde, „kapitalistyczne” mechanizmy alokacji zasobów. W centrum etyki społecznej „nowego” kapitalizmu miał stać człowiek jako byt społeczny.

Dzięki powojennemu sukcesowi gospodarczemu, którego oś stanowił właśnie rosnący dobrobyt społeczeństwa niemieckiwzorzecstanowił bezpośrednią inspirację dla budowniczych Polski kapitalistycznej. Jego odbiciem jest artykuł 20 polskiej konstytucji stanowiący, że „społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznychstanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”.

Korporacja Państwo
Jednak, jak się wydaje, gorsze doktryny wypierają lepsze. Wobec wyczerpania możliwości wzrostu gospodarczego w modelu „welfarestate” darwinistyczni anglosasi przystąpili do deregulacji i liberalizacji gospodarki. Tak oto doktryna neoliberalna zdominowała współczesny świat wizją państwa zarządzanego jak biznes - dla zysku, a nie dla ludzi.W wielu krajach Zachodu pogrzebano ideę służebności systemu wobec obywateli na rzecz sukcesu ekonomicznego, odmierzanego wzrostem PKB.Paradoksalnie prym wiedli tu systemowi neofici z Europy Środkowej tacy jak Polska, zachłyśnięci wizją państwa, które reguluje się samoczynnie.

Północna jutrzenka dobrobytu
Dziś na tle bogatych, neoliberalnych gospodarek, lekceważących aspekt społeczny wyróżnia się skandynawski model socjaldemokratycznego państwa opiekuńczego. Jako chyba jedyny cechuje się homeostazą współistnienia sukcesu gospodarczego i demokratycznego dobrobytu społecznego, wspieranego przez bogate zaplecze socjalne.

Ten model jest trudny do powielenia. Kraje skandynawskie w XX w. znajdowały się na peryferiach teatru wojen i zamiast się odbudowywać, mogły się po prostu budować, w oparciu o zasadę sprawiedliwej dystrybucji dóbr. Dziś opierają swoją gospodarkę z jednej strony na innowacyjnych technologiach, z drugiej zaś na przemyśle wydobywczym czerpiącym z unikalnych uwarunkowań geofizycznych i zasobów naturalnych (Norwegia – ropa naftowa, Szwecja – rudy żelaza, Finlandia – drewno). Mają niewielkie i bogate społeczeństwa (Norwegia, Dania i Finlandia liczą poniżej 6 milionów obywateli, Szwecja – ok. 10 milionów), przy jednych z najwyższych wskaźników PKB na głowę mieszkańca (w Norwegii przekracza on 80 000 USD, w pozostałych krajach nordyckich oscyluje na poziomie około 45 000 USD).

Może więc po prostu, żeby być bogatym i solidarnie-sprawiedliwym trzeba być po prostu bogatym? Może zwyczajnie społeczeństw średnio zamożnych nie stać na przyzwoity, uczciwy system ekonomiczno-społeczny? A może warto zwrócić się w poszukiwaniu odpowiedzi w stronę rzeczywistości determinowanej przez potrzeby i deficyty wszelkiego rodzaju: biedę, głód, brak dostępu do opieki zdrowotnej, społecznej i edukacji?

Południowa jutrzenka idei
Dzisiaj dostatni świat zachodu/północy czerpie najciekawsze inspiracje dotyczące poprawy losu jednostek i całych grup społecznych właśnie z gospodarek peryferyjnych. Jedno z ciekawszych zjawisk, które zapoczątkowało lawinę zmian w konstrukcji systemów gospodarczych na całym świecie miało swój początek w Bhutanie. To tam została zapoczątkowana globalna detronizacja wskaźnika Produktu Krajowego Brutto, do niedawna uznawanego powszechnie za skuteczną miarę nie tylko sukcesu gospodarczego, ale przez domniemanie również za miernik dobrobytu społecznego, dobrostanu i szczęścia społeczeństw.

Chociaż już w latach 60. Robert Kennedy powiedział, że „PKB mierzy wszystko z wyjątkiem tego, co czyni życie wartościowym”, to inicjatywa,by choć częściowo go zastąpić ludzką miarą wyszła od władcy Bhutanu,niewielkiego i według globalnych standardów, ubogiego kraju.Królestwo Bhutanu już w 1972 roku jako pierwsze na świecie oficjalnie zlikwidowało wskaźnik PKB i zastąpiło go innym: indeksem Narodowego Szczęścia Brutto (Gross NationalHappiness), przywracając do roli podstawowego podmiotu polityki gospodarczej człowieka.

Na pohybel PKB
Trzeba było aż dwóch dekad, zanim ta idea, leżąca dziś u podstaw wizji kapitalizmu społecznego znalazła popleczników w instytucjach bogatego Zachodu.Dopiero w 1990 roku UNDP wprowadziła Indeks Rozwoju Społecznego (Human Development Index), arząd Wielkiej Brytanii indeks dobrobytu, który nosi nazwę „Indeksu Rozwoju Kraju”. W 2008 roku we Francjipowołano Komisję do spraw Pomiaru Gospodarki i Postępu Społecznego.W Kanadzie w wyniku oddolnych inicjatyw obywatelskich i wpływów środowisk akademickich skonstruowano Indeks Dobrostanu (Wellbeing Index), uzupełniający PKB. W 2009 roku Komisja Europejska postulowała zastąpienie PKB ogólnoeuropejskim systemem mierzenia dobrobytu.Inne,alternatywnemiernikiproponowanezamiast PKB to m.in.: Genuine Progress Indicator (GPI), Index of Sustainable Economic Welfare (ISEW)oraz Sustainable Net Benefit Index.

Jednak te inicjatywy mają ograniczony, dość lokalny zasięg oddziaływania. Budują korzyści tylkowsobnie, w obrębiespołeczeństw, których bezpośrednio dotyczą, z reguły zamożnych i usatysfakcjonowanych wysoką jakością życia i mnogościądróg rozwoju. Nam, mieszkańcom bogatej zachodniej północy zabrakło wyobraźni, by te granice przekroczyć.

Kraje rozwijające nas
I znowu, tak jak wcześniej, naszą zachodnią perspektywę zmienili wizjonerzy społecznego kapitalizmu z krajów „rozwijających się”. Kumartya Sen, laureat nagrody Nobla za prace nad ekonomią dobrobytu i pomysłodawca Human Development Index od latpostuluje udział jak największej liczby różnych grup społecznych w podejmowaniu decyzji gospodarczych jako jeden z warunków rozwoju i dobrobytu.Muhammad Yunusnatomiast udowodnił w praktyce, że da się budować sprawiedliwszy świat bez ubóstwa. Jego nagrodzony w 2006 roku przez noblowską kapitułę prospołeczny model biznesowy pokazuje, że można tworzyć systemowe rozwiązania umożliwiające wyrwanie się z biedy najuboższych mieszkańców krajów rozwijających się.

Dziś, 10 lat później, funkcjonuje sporo mechanizmów wspierających rozwój przedsiębiorczości społecznie zorientowanej i skutecznie działających ponad granicami i wykraczających poza zamknięte społeczeństwa. Co więcej, ich tworzeniu przyświeca właśnie idea otwierania granic i budowania wartości dla wszystkich, niezależnie od tego, gdzie mieszkają.

Gospodarka dzielenia się
Uwagę zwraca silny oddolny ruch dzielenia się know-how za darmo (platformy typu „open”, zwłaszcza z kategorii „open design”) czy tworzenie rozproszonych struktur produkcji (również opartych na dostępie do zdigitalizowanych repozytoriów wiedzy „commonlicence”) zwiększających efektywność przedsięwzięć gospodarczych w krajach rozwijających się. Jedne i drugie podnoszą jakość życia, albo poprzez wprowadzanie innowacyjnych i tanich rozwiązań, albo przez otwieranie nowych możliwości zarobkowania.

Zmieniają się również zasady współpracy gospodarczej między biednymi krajami a bogatymi. Skoro życie mieszkańców bogatych krajów jest całkowicie podporządkowane konsumpcji, konsumpcja staje się kompetencją samą w sobie. Procesy konsumpcji powoli ewoluują, dając podstawę dla rozwoju etycznego handlu i coraz sprawiedliwszego podziału zysków między biednymi krajami-producentami, a bogatymi krajami-konsumentami. 

Pamiętamy początek tej rewolucji, wiążący się ze stworzeniem standardów FairTrade, w uczciwszy sposób niż wcześniej nagradzający producentów surowców z krajów rozwijających się. Kolejny krok naprzód stanowi rodzący się na naszych oczach standard FairChain, który zmienia producentów tanich surowców w krajach biednego południa w wytwórców znacznie droższych produktów. Staje się to możliwe dzięki inwestycjom bogatej północy w tworzenie infrastruktury i transferowi kompetencji do krajów rozwijających się, a oczekiwanym skutkiem jest sprawiedliwszy podział zysków, sięgający nawet 50/50.

W poszukiwaniu wartości
Płynna rzeczywistość, w której ciągłemu przekształcaniu podlegają również stosunki produkcji i zasoby nie pozostaje bez wpływu na to, jak postrzegamy systemy gospodarczo-polityczne. Wiele spośród nowych rozwiązań charakterystycznych dla „gospodarki dzielenia się” (sharingeconomy) buduje podstawy społecznego kapitalizmu, systemu, który rodzi się w praktyce, a nie tylko w teorii. Tymi fundamentami pozostają niezmiennie dążenie do sprawiedliwości i równości społecznej, empatia oraz entuzjazm w poszukiwaniu nowych dróg naprawy świata, który sami popsuliśmy.

Martyna Skibińska

Insight Director w Goodbrand / BETTER. Doradca CSR, strateg, autorka programów zaangażowania społecznego dla biznesu

Wcześniej, przez 13 lat copywriterka i szefowa grup kreatywnych agencji reklamowych: Leo Burnett, McCann-Erickson, Bates oraz Young & Rubicam. Anglistka, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i University of Kent w Canterbury. Scenarzystka, autorka książek dla dzieci.