Wychowanie do różnorodności

Polska jest jednym z krajów o najniższych wskaźnikach poziomu empatii, tolerancji i zaufania w Europie. Trudno znaleźć jednoznaczny powód takiego stanu rzeczy. Niektórzy wskażą homogeniczność kraju, inni trudną historię, jeszcze inni zaściankowość. Nie tak ważne są jednak powody, jak znalezienie sposobu na to w jaki sposób wyzbyć się tych nieprzyjemnych narodowych przypadłości. Jednym z rozwiązań wydaje się być wychowanie do różnorodności.

Okres dzieciństwa to czas kiedy jesteśmy śmiali, odważni, łatwo nawiązujemy kontakty z obcymi dziećmi, a różnice choć zauważalne są częściej przyczyną ciekawości niż niechęci. To najlepszy okres do tego aby wpajać dzieciom wartości, które w przyszłości mogą odmienić obraz zamkniętego i nieufnego społeczeństwa. Jednak aby w dzieciach tolerancja dla różnorodności stała się elementem naturalnym potrzebne jest nie tylko wpajanie im takich poglądów przez rodziców, ale zmiana systemowa, obejmująca także przestrzeń świata popkultury. Ale powoli i ten warunek zaczyna się spełniać.
 
Firmy produkujące dziecięce zabawki czy filmy stanęły przed wyzwaniem odpowiedzi na bieżące trendy i sprawienia aby w ich przekazach coraz mniej było miejsca na stereotypowe komunikaty i postawy, a coraz więcej przestrzeni dla różnorodności.
 
Naturalne piękno
Jednym z pierwszych kroków do wielkiej zmiany była nowa strategia firmy Mattel. Pojawienie się lalek Barbie o różnych kształtach, różnego wzrostu czy o różnych kolorach skóry było przełomowym wydarzeniem. Przez lata bowiem chuda, długowłosa lalka utrwalała w umysłach dziewczynek wzorce nienaturalnego i niedoścignionego kanonu „piękna”. Gdyby chcieć przełożyć jej proporcje na realne ciało człowieka – tak „skonstruowana” kobieta nie przeżyłaby nawet chwili. W końcu pod naporem konsumentów oraz pod wpływem nurtu femvertisingu, który skłania marki do komunikacji z kobietami w taki sposób aby unikać stereotypów i uczyć ich pewności siebie, firma Mattel w zeszłym roku w końcu obwieściła: „Świat Barbie zmienia się”. I tak powstała cała seria lalek o różnych sylwetkach wśród których każda dziewczynka może odnaleźć niejako swoje odbicie – różnorodne, naturalne, a przez to piękne.
 
(Nie)idealna rzeczywistość
Minione miesiące były także przełomowe dla firmy LEGO. W odpowiedzi na internetową petycję, której inspiratorką była angielska dziennikarka Rebecca Atkinson, producent zabawek stanął przed wyborem dalszej ścieżki rozwoju, wśród których była także ta prowadząca ku różnorodności. Atkinson jako osoba niepełnosprawna ruszając z akcją Toy Like Me zachęcała producentów zabawek do tego aby pojawiły się w ich kolekcjach lalki, figurki czy postacie na wózkach inwalidzkich, z białą laską bądź psem przewodnikiem, aparatem słuchowym oraz innymi oznakami niepełnosprawności. Z jednej strony akcja miała pozwolić dzieciom zabawę zabawkami z podobnymi dysfunkcjami z jakimi zmagają się na co dzień, a z drugiej strony pojawienie się takich zabawek dawało możliwość uwrażliwienia zdrowych dzieci na różnorodność. I tak w tym roku LEGO stworzyło serię figurek wśród których oprócz postaci na wózku inwalidzkim, jest także małe dziecko czy starsze ludziki w jesieni życia.
 
Prawdziwe księżniczki
Różnorodność, naturalność i nowa jakość wkrada się także od kilku lat do świata filmów. Utrwalająca przez lata stereotypy kobiecych ról i postaw wytwórnia filmów Disney niepostrzeżenie rozpoczęła zmieniać swoje bohaterki. I tak w 2009 roku pojawiła się pierwsza czarnoskóra główna bohaterka w filmie „Księżniczka i żaba” czy też silne i bardzo naturalne bohaterki Anna i Elsa z hitowej produkcji „Kraina lodu”, które nie czekały na wybawienie z ręki księcia, ale same potrafiły walczyć o zmianę swego losu. Niektórzy fani Disney'a chcą aby wytwórnia zrobiła kolejny krok na tej ścieżce, zachęcając twórców aby w drugiej części popularnego filmu Elsa stworzyła związek nie z księciem, a z inną księżniczką. W ten sposób chcą uświadamiać dzieci, że także w tym aspekcie różnorodność jest możliwa. Co prawda ten pomysł ma równie dużo przeciwników, nie tylko w zwykle konserwatywnej Polsce, ale i na całym świecie, bo do różnorodności w kwestii obyczajowości droga z pewnością jeszcze trudna i daleka, a być może w takiej skali niemożliwa.
 
Jednak niezależnie od tego jak potoczą się losy księżniczki Dinsey'a, z całą pewnością to czego w ostatnich latach jesteśmy świadkami można nazwać prawdziwą rewolucją. I to taką, do której dołączać będzie, a przynajmniej powinno coraz więcej marek mających wpływ na kształtowanie postaw i świadomości dzieci. Bawiąc się zabawkami, które udowadniają, że różnorodność jest akceptowana, dzieci zaczynają akceptować świat takim jakim jest. A to w przyszłości może zaprocentować. 

Justyna Bakalarska

Dziennikarz, trener, specjalista ds. komunikacji, marketingu i nowych mediów. Autorka książki „Marketing wartości”. Od kilku lat związana z uczelnią Collegium Civitas, gdzie prowadzi wykłady z zakresu marketingu i nowych mediów. Obecnie pełni funkcję redaktora w magazynie Marketer+ oraz prowadzi własną firmę specjalizującą się w szkoleniach i komunikacji marketingowej.