Zdewaluowana odpowiedzialność

Myślę, że każdy z nas od czasu do czasu słyszy, jak bardzo niektórzy ludzie zmęczeni są swoją pracą, i co najmniej raz trafił na zwierzenia śmiałków, którzy rzucili TO wszystko i zmienili swoje życie…

Pod bardziej lub mniej tajemniczym TYM kryje się najczęściej życie zawodowe, szumnie zwane karierą. Jak się okazuje, ONI decydują się rzucić TO, ponieważ najczęściej mają dość biegu, rywalizacji, stresu, niepewności, powierzchownych relacji, deptania swoich wartości w miejscu pracy, co podsumowując, można określić brakiem poczucia bezpieczeństwa. Jak to się dzieje, skoro PRACOWNIK TO NAJWAŻNIEJSZY ZASÓB PRZEDSIĘBIORSTW – tyle razy to słyszymy, na studiach, seminariach, konferencjach. Już w XIX w. doskonale to rozumieli tacy przedsiębiorcy, jak Cadbury czy Rowntree, którzy etykę i szacunek wobec pracowników traktowali w swoim biznesie priorytetowo. W wieku XXI pracownicy coraz częściej są sfrustrowani i wypaleni zawodowo. Jak to możliwe, skoro od tylu lat mówimy o społecznej odpowiedzialności biznesu, że pracownicy tej odpowiedzialności nie odczuwają na własnej skórze? Zgodnie z założeniami koncepcji CSR, odpowiedzialność powinna być swoistym DNA firmy, a jak się okazuje, to DNA jest często… poprzerywane. Z pozycji obserwatora rynku widzę, że społeczna odpowiedzialność, owszem, jest ważna, ale jednak nie wszędzie, tzn. wszędzie jak najbardziej, ale nie żeby tak od razu w każdym dziale znano pojęcie etyki i ją w praktyce stosowano… Niestety wygląda na to, że zanim akronim CSR na dobre zagościł w polskim języku biznesowym, samo pojęcie i koncepcja zaczęły się dewaluować. Między innymi dlatego, że tzw. „odpowiedzialność społeczna” stała się jakiś czas temu łakomym kąskiem dla agencji PR, a zarządy wielu przedsiębiorstw nie widzą potrzeby wdrażania odpowiedzialności systemowo, lecz jedynie fragmentarycznie, żeby nie powiedzieć wizerunkowo. Trudno wobec tego spodziewać się innego obrotu sprawy niż dewaluacji pojęcia.
 
Jako entuzjastka tej wartościowej koncepcji zastanawiam się, czy istnieje możliwość odbudowania jej wiarygodności. Po cichu liczę na to, że szansą na realne wdrożenie zarządzania przez wartości i faktyczne budowanie odpowiedzialnego biznesu jest tworzenie przede wszystkim dobrego, odpowiedzialnego środowiska pracy. Wydaje się to logiczne, że dbając o komfort pracowników, w wielu wymiarach zyskuje cała firma, ponieważ to oni są jej ambasadorami zarówno w godzinach pracy, jak i w czasie wolnym. Pracownicy rozmaitych organizacji są tak różnorodni, że brak systemowego odpowiadania na ich oczekiwania może prowadzić do zachwiania ich poczucia bezpieczeństwa, które, jak twierdzi Simon Sinek, sprzyja budowaniu lojalności wobec ludzi czy organizacji. Tak więc budowanie zaufania wśród pracowników, tworzenie atmosfery współpracy i zespołowego działania, odpowiedzialne zarządzanie różnorodnością, wyjście naprzeciw potrzebom godzenia życia zawodowego z prywatnym, wreszcie zmierzenie się z problemem starzejącego się społeczeństwa to wyzwania, które stoją przed specjalistami HR w najbliższych latach. Departamenty HR powinny zatem odgrywać coraz większą rolę w tworzeniu CSR dla całej firmy. I zdaje się, że nie ma odwrotu, ponieważ zgodnie z ostatnimi prognozami GUS, w 2020 r. na polskim rynku pracy będziemy borykać się z niedoborem specjalistów, co oczywiście oznacza prawdziwą walkę o najlepszych pracowników i konkurowanie o ich lojalność. Wygrają ci, którzy będą odpowiedzialni nie tylko wobec konsumentów, ale także wobec swoich pracowników.
 
 

dr Marta Karwacka

Konsultantka ds. CSR i współpracy międzysektorowej, Sensa Sustainable Thinking

Szkoleniowiec i wykładowca w szkołach wyższych (WSB w Toruniu, Akademia Leona Koźmińskiego). Laureatka VIII edycji konkursu Verba Veritatis. Ekspertka Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Należy do społeczności konsultantów Goodbrand/ BETTER i do zespołu redakcyjnego Kompendium CSR. Prowadzi blog o etyce w branży odzieżowej.